Cyfrowy detoks — tak odzyskasz kontrolę nad życiem!
![]() |
| Foto. Pixabay |
Witam!
Jakie skojarzenie jako pierwsze przychodzi nam do głowy gdy ktoś pyta nas o termin; uzależnienie? Pewnie wpierw myślimy o alkoholu lub narkotykach, może o hazardzie lub paleniu papierosów, to przecież taki sam nałóg jak te wcześniej wymienione.
A co powiemy o zdobyczach techniki, o internecie, które w cudzysłowie i niemal dosłownie złapał świat (w tym i nas) w sieć?
A smartfon? Jest on przedmiotem, który często jako ostatni dotykamy przed zaśnięciem (choć przecież dobrze wiemy, że niebieskie światło i ekspozycja na nie jest „zabójcze” dla zdrowego i wartościowego snu). Podobnie tuż po przebudzeniu, ze świata marzeń sennych, przenosimy się do cyfrowej rzeczywistości, zaczynamy scrollować kolejne strony — sprawdzamy najnowsze informacje i newsy (najlepiej z kilku portali informacyjnych), zaglądamy na social media, korzystamy z komunikatorów internetowych, dzwonimy i piszemy sms-y (bo to jak mawiał klasyk „oczywista oczywistość”).
Zygmunt Bauman użył już ponad dwadzieścia lat temu terminu „płynna nowoczesność”, opisując to, jak zmieniał się wtedy świat. Pomyślmy, jak wiele zmian zaszło od tego czasu. Internet i cyfrowa rzeczywistość coraz brutalniej wdzierają się w nasze życie. Oczywiście, niosą ze sobą ogromne szanse, możliwości oraz pozytywny potencjał.
Coraz częściej eksperci, specjaliści, lekarze, a wreszcie my sami zaczynamy dostrzegać niebezpieczeństwa, chociażby nadmiernego korzystania ze smartfona. Choć zaznaczyć trzeba, że jest to rzecz jak każda inna, sama w sobie nie jest zła. Wszystko zależy od osoby, która będzie z niej korzystać i sposobu, w jaki to zrobi.
Uzależnienie od smartfona i internetu to coraz powszechniejsze zjawisko. Dotyczy zarówno dorosłych jak i młodzieży, a z trwogą trzeba stwierdzić, że nawet dzieci wpadają w szpony cyfrowego nałogu. Brak możliwości korzystania z internetu, smartfona, nawet problemy techniczne, mogą wywołać objawy takie jak, chociażby niemożność alkoholika do napicia się alkoholu. Porównanie jest dość mocne, ale problem też jest poważny, chociaż czasami podchodzimy do niego z „przymrużeniem oka” i sami, chociażby w rozmowach ze znajomymi, żartujemy, że chyba uzależniliśmy się od smartfona.
No cóż… Powyższe słowa mogły zabrzmieć naprawdę złowieszczo. Nie ma co jednak załamywać rąk. Może to właśnie teraz jest czas na cyfrowy detoks. Dla niektórych to termin nowy, inni pewnie coś o nim słyszeli, a może ktoś już próbował? W skrócie jest to próba (przynajmniej na początku) świadomego ograniczenia korzystania ze smartfona i internetu.
Powiem od razu, że może to być prawdziwy challenge. W dzisiejszym cyfrowym świecie nie będzie to łatwe, ostrzegam, że wiele osób będzie musiało często zaczynać od nowa :)
Warto jednak próbować, bo korzyści, jakie może odnieść nasze zdrowie psychicznie i fizyczne będą nie do przecenienia. Cyfrowy detoks może nam pozwolić odnaleźć równie właściwą równowagę pomiędzy realem a wirtualem.
Jak to wszystko „ogarnąć” i jak do tego się zabrać?
Zachęcam do lektury mojego tekstu, który opublikował portal SAMA MAMA(przy okazji polecam zerkać tam częściej, to wprawdzie portal dla mam — tych obecnych i przyszłych oraz tych, które same wychowują swoje pociechy oraz kobiet, ale „brzydsza” część ludzkości też może znaleźć tam coś inspirującego dla siebie).
Link do pierwszej części mojego artykułu znajdziecie TUTAJ (w nim będzie podane kilka ważnych, ale bardziej ogólnych info). Natomiast w drugiej części artykułu poznacie konkretne sposoby, na rozpoczęcie cyfrowego detoksu, klikajcie TUTAJ
Życzę przyjemnej lektury, a przede wszystkim sukcesów w przeprowadzaniu cyfrowego detoksu. Trzymam za Was kciuki 🤞 👍, a tak na marginesie nie zapominajcie zerkać na mój blog, postaram się teraz częściej publikować wpisy, bo ostatnio nie było z tym najlepiej.
![]() |
| Foto. Pixabay |


Komentarze
Prześlij komentarz