Halloweenowy seans: Dario Argento ,,Suspiria” - włoski klasyk giallo (RECENZJA)

 

Halloweenowe maratony strachu

Przed nami końcówka października. Już od dobrych kilku dni ,,straszą” nas wydrążone dynie, wszechobecne kościotrupy, maski rodem z filmu ,,Krzyk”, przebrania wiedźm i czarowników. Często słyszaną formułką będzie ,,cukierek albo psikus” (choć jedno nie wyklucza drugiego). Wszystko to potwierdza fakt, że Halloween coraz bliżej.

Jedną ze ,,świeckich” tradycji stały się halloweenowe seanse filmowe. Bardzo często są to horrorowe maratony filmowe, w czasie których widzowie mogą zobaczyć 2-3 lub nawet więcej filmów. Oczywiście ,,jakość” repertuaru jest różna, chodzi przede wszystkim o to, by widza ogarnęło często uczucie dobrej zabawy niż prawdziwego strachu.

Dario Argento – mistrz giallo i prawdziwie ,,Krwawy gracz”.

Ja polecę Wam dzisiaj, może nie typowy horror, ale też nie film, na którym będziecie pokładać się ze śmiechu. Chciałbym przybliżyć bowiem postać Daria Argenta, włoskiego reżysera, którego filmy określane są terminem ,,giallo” (choć jeśli zgłębicie temat, przekonacie się, że też nie do końca się w ten podgatunek wpisują). Myślę, że więcej o Argento napiszę przy innej okazji, a zainteresowani zawsze mogą o niego zapytać ,,wujka Google”, przy okazji dowiecie się skąd określenie użyte w moim śródtytule.

,,Suspiria”, czyli straszne ,,Odgłosy”

Na tegoroczny seans w halloweenowy wieczór wybrałem ,,Suspirię”, film daria Argenta z 1977 r. Jedną jego głównych inspiracji było dzieło Thomasa de Quinceya ,,Suspiria de Profundis”, były jeszcze opowieści o nawiedzonej szkole, a nawet znana wszystkim bajka o królewnie Śnieżce.

Główną bohaterkę Suzy Bannion (graną przez Jessicę Harper) poznajemy w momencie przyjazdu do Niemiec. Jest tancerką baletową, która chce szlifować swój talent w tamtejszej Tanz Akademie. Już początkowe kadry filmu, zapowiadają narastającą atmosferę tajemniczości, niezwykłości oraz swoistej oniryczności. Wiele zdarzeń, osób, miejsc wygląda niczym we śnie i taka właśnie atmosfera towarzyszy widzowi od pierwszych minut filmu, kiedy Suzy, jedzie z lotniska do Akademii. Mógłbym się pokusić, że wiele scen i fragmentów filmu, idealnie wpasowuje się w charakterystykę i konwencję weird fiction, chociaż termin ten odnosi się przede wszystkim do literatury. Tak na marginesie, w jednym z moich kolejnych wpisów (a pomysłów na nie mam ogromna ilość, więc muszę dokonać ostrej selekcji) postaram się trochę przybliżyć teorię i praktykę weird fiction, więc fani będą usatysfakcjonowani, a być może kogoś uda mi się zachęcić do eksploracji tego gatunku.

Świat strachu – świat baśni

Wróćmy jednak do pierwszych kadrów ,,Suspirii”. Mamy widoczny kontrast pomiędzy w miarę bezpiecznym miejscem, jakim jest terminal lotniska a tym co panuje na zewnątrz – rozpętuje się straszna burza, wiatr jest ogromnie silny, deszcz zacina z niezwykłą intensywnością. W czasie jazdy taksówka spod kół tryskają strumienie rozbryzgującej się wody, ukazane w światłach wielkiego miasta, a Argento z lubością ukazuje nam te sceny, gdy deszcz podświetlony jest przez neony na czerwono i przypomina fontanny tryskającej krwi (a może to ukłon w stronę filmu ,,Głęboka czerwień”?)

Znawcy kina mówią niekiedy o tym, że Argento sięgnął w swoim dziele do historii i motywu Alicji w Krainie Czarów. A jeśli dodamy do tego wspomnianą inspirację królewną Śnieżką – chyba coś jest na rzeczy...

Dziwna szkoła, dziwne zdarzenia

Sama szkoła już od początku wydaje się naszej bohaterce dziwna. W momencie przekraczania bramy nieomal wpada na nią dziewczyna, która zachowuje się niczym obłąkana – biegnie przed siebie i zataczając się, mamrocze dziwne słowa, które będą ważne dla dalszych wydarzeń. Jak się później okaże, to jedna z uczennic, której Suzy nie będzie dane poznać, bowiem owa uczennica zostanie nazajutrz znaleziona martwa, na dodatek nie sama.

Później jest już tylko ciekawiej, dziwniej, niezwykle, a może raczej — strasznie. Wydarzenia, w których wir wpada Suzy, sprawiają, że ma ona poczucie tego, że jest niejako ,,rozgrywana” przez jakieś nie do końca zrozumiałe siły.

Siła obrazu

Na czym polega siła filmu Daria Argenta? Ja powiedziałbym, że na samych obrazach, poszczególnych kadrach i scenach. Sama fabuła może nie zachwycać i nie porywa finezją. Za to realizacja poszczególnych scen, to już zupełnie inny temat. Tutaj ujawnia się kunszt włoskiego reżysera.

Weźmy, chociażby sceny morderstw. Wydawać się mogą dzisiaj już trochę groteskowe/przestarzałe, zwłaszcza że morderstwa we współczesnej kulturze wizualnej już nam się ,,opatrzyły”. Warto pamiętać jednak kiedy Argento kręcił ,,Suspirię”. Lubuje się on w szczególe, detalu, a krew musi mieć dziwnie czerwoną barwę – spotkałem się z określeniem, że jest ona ,,neonowa”. Tak, chociażby wygląda śmierć dwóch uczennic szkoły, już w kilkunastej minucie filmu. Majstersztykiem jest również scena śmierć pianisty — Daniela, ukazana z kamery znajdującej się nad nim i patrzącej na przedstawiane wydarzenia z góry. Atmosferę grozy potęguje muzyka, mrok, aura tajemniczości, a śmierć, której wypatrujemy, przychodzi z najmniej oczekiwanej strony. ,,najlepszy przyjaciel człowieka” – to stwierdzenie w odniesieniu do tejże sceny brzmi groteskowo, a zarazem makabrycznie.

Wspomniane ujęcia z góry, z lotu ptaka, są również częstym motywem u Argenta. W ten sposób jest na przykład pokazana scena, w której uczniowie szkoły, śpią w naprędce zaimprowizowanej ,,sypialni”, którą jest po prostu duża sala z ustawionymi łóżkami. Widz może niejako ,,podglądać” śpiące osoby. W tej wydawałoby się statycznej scenie zawarte jest dużo treści, osoby śpiące przecież też się ruszają. Może nękają ich koszmary, może śnią o czymś przyjemnym, może udziela im się tajemnicza atmosfera szkoły – tego możemy się tylko domyślać. Na dodatek kamera bardzo często ukazuje barwy czerwieni i jej wszelkich odcieni – to jest symboliczne.

W ogóle w swojej twórczości Argento nie stroni od naturalizmu, przemocy, brutalności ukazanej często z detalem. Czymże jest bowiem scena, gdy jedna z bohaterek wbiega do pokoju i zaplątuje się w drut kolczasty. To nie wystarcza reżyserowi, gdyż z lubością pokazuje jak szamocząca się dziewczyna, coraz bardziej się kaleczy.

Muzyka nie da Wam spokoju

Bardzo dużym atutem filmu jest muzyka. Idealnie ,,współgra” z wydarzeniami, podkreśla je i uwydatnia. Przyznać trzeba, że zespół Goblin (grający rocka progresywnego) zrobił kawał znakomitej roboty. Motyw przewodni ,,wwierca” się w umysł widza i nie daje mu o sobie zapomnieć – to prawdziwy majstersztyk.

Włoski klasyk, który pokochasz lub znienawidzisz

95 minut. Tyle trwa ,,Suspiria”. Czy warto poświęcić ten czas na jego obejrzenie? Osobiście uważam, że jak najbardziej. Jak już wspomniałem, film ten nie może być odbierany tylko poprzez fabułę. Najważniejsza jest w nim bowiem strona wizualna, to ona ma bardziej dziwić, niepokoić a w końcu straszyć. Raz jeszcze wspomnę na genialną muzykę – puśćcie ją głośniej!

Do tego i innych filmów włoskiego reżysera, trzeba się przekonać. Ja powiedziałbym, że jest z nimi trochę tak jak z filmami Quentina Tarantino, albo się je pokocha (tak jak ja!), albo znienawidzi.

Polecam więc ten seans. A kiedy już wyłączycie telewizor może zaniepokoją Was jakieś dziwne odgłosy za ścianą, lub za oknem. Wtedy pole dla wyobraźni będzie stało otworem…


PS Przy pisaniu tekstu oparłem się głównie na własnych przemyśleniach i odczuciach :) Korzystałem również z artykułu Jacka Szczerby ,,Mistrz włoskich horrorów” zamieszczonego w ,,Wyborczej Telewizyjnej” – dodatku do ,,Gazety Wyborczej” z dnia 4 sierpnia 2023 r., oraz z informacji zawartych w digibooku.

Foto. Wojciech Śliwa

Foto. Wojciech Śliwa




Foto. Pixabay, kolaż Wojciech Śliwa

Komentarze

Popularne posty z tego bloga

W tegoroczne wakacje ruszaj po zdrowie!

Robert McCammon ,,Bagno" - polecajka na nowy miesiąc! [RECENZJA]

Wakacje 2025 czas zacząć! Spędź je aktywnie i bezpiecznie!