Czarodziej słowa - Robert McCammon ,,Dziedzictwo Usherów” (RECENZJA)

 McCammon - czarodziej słowa

Choć książki Roberta McCammona były dostępne na polskim rynku wydawniczym już dobrych kilkanaście (lub nawet więcej lat temu), prawdziwą popularność i rozpoznawalność przyniosło mu chyba wydanie książki ,,Magiczne lata” (alternatywny tytuł to ,,Chłopięce lata”). 

Później było już tylko lepiej — dwutomowa postapokaliptyczna powieść ,,Łabędzi śpiew” zachwyciła polskich czytelników, a recenzentom również przypadła do gustu. Osobiście nadmienię, że również byłem pod wrażeniem tego dzieła i bez wątpienia zaliczam je do moich ulubionych książek, a sama tematyka, za sprawą tego jak wygląda obecnie sytuacja za naszą wschodnią granicą, jest chyba jeszcze bardziej aktualna, niż w momencie premiery książki w Polsce. 

Ja jednak chciałbym napisać kilka słów o najnowszej książce McCammona, która ukazała się na naszym rynku w lipcu br. i nosi tytuł ,,Dziedzictwo Usherów”.

Hołd dla Edgara Alana Poe — mistrza grozy i niesamowitości

Większość czytelników ,,zaprawionych w bojach” z literaturą grozy i niesamowitości, kojarzy zapewne opowiadanie Poego ,,Zagłada Domu Usherów". Nie będę może go przybliżał, ale np. w ramach ,,zadania domowego” polecam jego lekturę. Taki był też punkt wyjścia McCammona. Swoim utworem  chciał niejako uhonorować oraz docenić XIX wiecznego pisarza, oraz poetę, który szczególnie upodobał sobie grozę, niesamowitość, fantastykę

Usherowie w XX wieku

Akcja powieści osadzona jest w Stanach Zjednoczonych. Poznajemy rodzinę Usherów, których nazwisko rozpoznawalne jest nie tylko w USA, ale na całym świecie. Są starym rodem z tradycjami, ich bogactwo jest wręcz trudne do oszacowania, a zgromadzili go, handlując bronią oraz wymyślając coraz nowsze i bardziej śmiercionośne jej odmiany. W momencie, w którym zaczyna się akcja powieści nestor rodu — Walen jest bardzo chory (to tajemnicza choroba, która uśmierca każdego z Usherów). Schedę po ojcu chcą objąć jego dzieci, z których najstarszy jest Boone, wieczny ,,duży chłopiec”, który tylko czeka na dziesięć milionów dolarów spadku. Jego młodszy brat Rix to nie do końca spełniony pisarz, borykający się z tragiczną śmiercią żony, wmawiający sobie, że nie chce spadku, bo jest splamiony krwią. Czy Rix do końca pozostanie wierny swoim ideałom? Jest jeszcze ich młodsza siostra — Kattrina, piękna modelka, która ma u stóp cały świat i jak na razie w ogóle się nie starzeje. Również ona ma swoją tajemnicę.

Im głębiej w las, tym więcej strachu

W swojej książce McCammon prowadzi narrację dwutorowo. Losy rodziny Usherów oraz ich przodków, (bo ten element odgrywa w historii bardzo istotną rolę), przeplatają się z losami osób zamieszkujących lesiste, górskie ostępy zbocza góry Briartop. W tej części opowieści głównym bohaterem jest kilkunastoletni chłopiec — Newlan, który...a jakże, odkrywa w sobie niezwykłe zdolności. Jest to motyw bardzo ,,zgrany”, ale autor świetnie sobie z nim poradził, przez co nie wygląda to tak infantylnie, jak mogłoby się na pierwszy rzut oka wydawać.

Ponadto mamy tutaj cały festiwal najprzeróżniejszych strachów, czyli to, co amatorzy grozy i niesamowitości lubią najbardziej. Pojawia się tajemnicza postać Dyniowatego, który nie wiadomo czy jest kimś/czymś realnym, czy tylko historyjką, mającą trzymać w ryzach nieposłuszne dzieci, oddalające się zanadto od domów, położonych w pięknej, aczkolwiek niezbyt przyjaznej dla małych dzieci okolicy. Również dziwne zaginięcia dzieci, rozgrywające się na przestrzeni lat, otwierają drogę dla domysłów czytelnika. Czy mali chłopcy i dziewczynki zaginęły w wyniku nieszczęśliwego zabłądzenia na lesistych drogach, czy może ktoś im w tym ,,pomógł”? A może te dzieci MIAŁY zaginąć?

Każda karta książki niesie nowe tajemnice i otwiera nowe miejsca. Kim jest Król Góry i co łączy go z Newlanem? Czy tajemniczy stwór zwany Żarłocznym Bebechem, to kolejna lokalna legenda, czy może coś więcej? Pytania można mnożyć, a odpowiedzi nie przychodzą, za to my — czytelnicy, możemy delektować się prawdziwą literacką ucztą.

Jedna opowieść — wiele poziomów lektury

Dzieło Roberta McCammona to bez wątpienia powieść grozy, ale czy tylko tak można ją odczytywać? Bez wątpienia uważny czytelnik znajdzie kilka poziomów, do odczytania tejże historii. Można bowiem czytać ją jak powieść obyczajową, mamy wszak ukazane stosunki, jakie panują między poszczególnymi członkami rodziny Usherów, ich uczucia, przeżycia, doświadczenia, a nawet traumy z dzieciństwa.

Z drugiej strony McCammon pokazuje, do czego może prowadzić życie w zamkniętej społeczności ludzi żyjących w osadzie na zboczach Briartop. Nie są oni otwarci na świat i to, co ze sobą niesie. Żyją niejako w świecie własnych przekonań, czasem przesądów, tak też wychowują dzieci.

Również miłośnicy książek historycznych, dawnych sag rodzinnych mogą odczytać ,,Dziedzictwo Usherów” przez pryzmat tego co ich najbardziej interesuje w książkach. W tej opowieści jest wplecione bowiem wiele elementów historii tytułowego rodu, przytaczanych w zapiskach czy pamiętnikach, mamy więc elementy powieści szkatułkowej.

Również miłośnicy grozy, tajemniczości, dawnych legend oraz horroru będą usatysfakcjonowani, bo wszystkie te elementy zawiera proza McCammona.

Na koniec - dobry deal

Książka z nurtu literatury popularnej, ma dostarczyć czytelnikowi (z założenia) dobrej rozrywki. Czy każdy tytuł to robi? Odpowiedź jest jedna — NIE! Niekiedy przez książkę trzeba brnąć, by dotrzeć do upragnionego przez czytelnika końca mąk. 

,,Dziedzictwo Usherów” to jednak ten rodzaj literatury, który, mimo iż ma być popularny, to daje coś więcej. Sprawia, że cieszymy się każdym zdaniem i tak naprawdę nie chcemy dotrzeć do końca, bo wiemy, że skończy się wtedy coś dobrego. Przyjemność ,,uczestniczenia” w akcji książki, jest w nas bardzo silna.

McCammon czaruje słowem, mimo wielu wątków, nie mamy poczucia zagubienia, a chwile, kiedy akcja nieznacznie zwalnia, tylko utwierdzają nas, że za chwilę raptownie wyrwie do przodu i poczujemy się tak jakby w sportowym samochodzie, ktoś raptownie wcisnął pedał gazu.

Tak więc mamy taki deal: czytelnik poświęca pieniądze i czas na lekturę, w zamian otrzymuje od McCammona pasjonującą opowieść, która sprawi, że zabawa będzie przednia, a wszelkie troski i problemy, chociaż na kilka godzin, odejdą w niebyt. Uczciwe? Uważam, że w 100% TAK!



Fot. Wojciech Śliwa

Fot. Wojciech Śliwa

Komentarze

Popularne posty z tego bloga

W tegoroczne wakacje ruszaj po zdrowie!

Robert McCammon ,,Bagno" - polecajka na nowy miesiąc! [RECENZJA]

Wakacje 2025 czas zacząć! Spędź je aktywnie i bezpiecznie!